sobota, 1 kwietnia 2017

Ze skowytem, śpiewem i śmiechem...

Dzieńdobrywieczór :)
Wszelakich Tuzaglądaczy, przypadkowych i tych już najmojszych, kochanych zapraszam na fotorelację z mojej dzisiejszej wycieczki nad morze.
Szalenie mi się morza chciało. Szumu fal.
A zwłaszcza tej przestrzeni nieogarnionej.

Miłego zatem oglądania życzę:)
Może udało mi się przekazać chociaż odrobinę tego, co tam czułam...





































































































By odnaleźć Dziką Kobietę, kobiety muszą powrócić do instynktów, do swej najgłębszej wiedzy. Więc wyruszajmy w podróż i sięgajmy pamięcią wstecz, do naszej pierwotnej duszy. Śpiewajmy, by jej kości obrosły ciałem. Zrzućmy wszystkie fałszywe okrycia, któreśmy otrzymały. Włóżmy autentyczny płaszcz naszych potężnych instynktów i wiedzy. Przeniknijmy obszary psychiki, które kiedyś do nas należały. Rozwińmy bandaże, przygotujmy lekarstwa. Powróćmy dzikie i wyzwolone, ze skowytem, śpiewem i śmiechem, do Tej Jedynej, która nas kocha.


C.P. Estes





Badylków kilka zabrałam z tej plaży ze sobą ;) Jest tam całe morze badylkowe...
Badylki wygłaskane przez wodę... Zabrałabym więcej, ale nie bardzo chciało mi (nam) się dźwigać.
Ale z pewnością odpowiednio upiększę te, które mam.

A jeszcze dodam, że od jakiegoś czasu, kiedy udaje mi się odwiedzić morze, za każdym razem robiąc zdjęcia spotykam na swej drodze KOTY :) To już chyba stało się tradycją, żeby jakieś kocie fotki przywieźć z tych nadmorskich wypraw ze sobą...
Stąd też ta ostatnia fotka z cudnym kocim portretem :)

Pozdrawiam cieplutko :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz